Szanowni, Drodzy, Mili P.T. Czytelnicy! Podsumowuję tutaj statystyki wizyt (według danych o czytelnictwie witryny, podawanych przez Blox). Aktualne statystyki: 550 186. Są one obrazem wyborów, zainteresowań i wrażliwości Państwa, które cenię. Zapraszam Państwa do mojej krainy wyobraźni i myśli - Stefania Pruszyńska
Blog > Komentarze do wpisu
Co tajemne, święte czy nawet przeklęte... Stefania Pruszyńska

 

 

 

Myśl biegnie, niesie dzbany słońca, a w nich nieskończenie wiele barw, form, treści. Tego co ludzkie, co boskie, co nieludzkie.  Tyle tonacji, odcieni. Tyle form i antyform. 

Bo nie ma zmarzliny tam, gdzie żyją uczucia, świadomość jest nieustannie podnoszona i nieustannie rośnie w głąb, kipi wyobraźnia, umysł intensywnie pracuje i aż się ugina od idei i pomysłów, głowę i duszę wieńczy natchnienie, a praca nad myślą, ideami i nade wszystko nad tworzonym nie ustaje. Wyrazić nie wyrażone, niewyrażalne  to droga w niewiadome, nieznane, nowe. Na jej końcu – pozostają słowa, obraz, dźwięki, świat obnażony i ujarzmiony na chwilę.     
Nie ma stanu zlodowacenia, skamienienia. Sztuka żyje.  A żyje  już, zanim się ją rozpozna i doścignie. Zanim się ją wyrazi  słowem, obrazem, kompozycją. Żyje, bo jest samoistnieniem.  Tym samoistnieniem pozostaje.
Słowo, obraz, muzyka przywdziewać może wiele kostiumów i spod nich, z tej nagości niewidzialnej, prowokować, inspirować swoją tajemną mową, cieszyć, wzburzać, śmieszyć  intensywniej niż oczom, wszelkim zmysłom i umysłowi dostępna ich zewnętrzność, osiągnięta forma.
 
Tworzyć swoją sztuką odpowiedzi na pytania jeszcze dotąd nie zadane. Tworzyć też nią pytania. Inspirować, bawić i cieszyć, zastanawiać i prowokować.

Eksperyment, mistyfikacja, demistyfikacja... Bunt albo posłuszeństwo kanonom... Oto ledwie zarys  wszystkich możliwych postaw wobec własnego dzieła i zastanych dzieł.  I wobec  tego, co tkwi w świadomości czy w uświadomionym  potencjale twórczym. 

Milczenie, złowroga cisza, pustka, szarość, nijakość, obojętność karmią mrokiem, niewiarą, zwątpieniem, rozpaczą... A to, co temu przeciwstawne   mówi i roznieca  pełnię życio- i nadziejodajną.  Pomiędzy tymi dwoma biegunami żyje człowiecza prawda, a  jej szorstkość albo powab mówią silniej niż inne jej atrybuty i odcienie.  To prawda często przeklęta.  Często święta. Prawda jedyna taka. 

Nie  ma we mnie zgody na takie popioły czy skorupy tej prawdy, z których nie odczyta się jej mowy, szeptu czy wyzwania dla świata. Tej prawdy dotykanej, a sprzymierzonej z tym, co tajemne, święte czy nawet przeklęte. I w tym  właśnie się to tajemne, święte i przeklęte objawia, że demistyfikuje, że przenika, że odsłania. Całopalnie niejednokrotnie. Stwórczo. 

A jak ma się ta prawda do prawdy? „Gdyby była tylko jedna prawda, nie można by było namalować stu obrazów na ten sam temat”   odpowiada Pablo Picasso.

Stefania Pruszyńska

Ilustracja: Katharsis z cyklu Nowe madonny, Stefania Pruszyńska

Wszelkie prawa zastrzeżone



środa, 28 września 2016, impresje

Polecane wpisy